piątek, 26 czerwca 2015

Wielkie pytanie o życie, wszechświat i całą resztę

A odpowiedź? 42. Jak powiedział Douglas Adams to taka liczba, którą można by bez żadnych obaw przedstawić swoim rodzicom, toteż dziś przed Wami 42 fakty dotyczące T. Ni mniej, ni więcej.


***

1. Jej rodowodowe imię brzmi Audrey Hepburn z Arislandu, a jego niewątpliwy urok jest jedną z niewielu kwestii dotyczących psa, w których zgadzamy się ze sobą w 100%. Bez dwóch zdań, najładniejsze imię w całym miocie.

2. Dla mnie od początku było oczywiste, jakie domowe imię powinna nosić, jednak aby postawić na swoim musiałam toczyć długie boje - zewsząd słyszałam, że za długie, że niewygodne do wołania, że dla psa zbyt skomplikowane. Pies swoje imię łyknął dość łatwo, otoczenie natomiast z pewnym trudem. Do tej pory spotykam się ze zdziwieniem, kiedy przychodzi mi ją przedstawić, a wahanie w głosie Ani Radomskiej wyczytującej kolejne drużyny startujące w Speed Wayu będę pamiętać jeszcze długo.

3. T. ma na koncie uczciwie przebiegnięty półmaraton.

4. Jednak bez względu na to, ile kilometrów ma za sobą, gdy zbliża się do wybiegu dla psów przed Ogrodem Krasińskich zmienia się w małą lokomotywę.

5. W pewnym momencie musieliśmy kąpać ją tak często, że przestała wchodzić do łazienki. Aby odczulić to pomieszczenie P. nauczył ją pić z prysznica. T. bardzo to lubi, dlatego po wyczerpującym spacerze startuje właśnie do łazienki, zamiast do miski wodą stojącej w kuchni.

6. Obecnie chętnie ładuje się do każdego zbiornika wodnego, a nawet większej kałuży, ale nie zawsze tak było - mniej więcej przez pierwszy rok życia T. zanurzała się maksymalnie do łokci.

7. A skoro jesteśmy przy kałużach… To prawdziwa koneserka kałużanki smakowej - na spacerze z miski napije się tylko wtedy, gdy chodzimy po istnej pustyni.

8. Kocha śnieg. Uwielbia biegać za śnieżkami chyba bardziej niż za czymkolwiek innym, do tego stopnia, że zimą rzut śnieżką może być… alternatywnym, awaryjnym przywołaniem.

9. Ciepłe miejsce w jej sercu zajmuje też frisbee. Zaborcza miłość do latających talerzy rozpoczęła się na finałach DCDC 2014 roku i w najlepsze trwa do tej pory.

10. Gdy mówię zaborcza, dokładnie to mam na myśli. Kiedyś na wieczornym spacerze T. ukradła dysk grającym we frisbee ludziom (seriously, kto gra we frisbee o 23?!), a odebranie go jej i zwrócenie prawowitym właścicielom zajęło ponad godzinę.

11. Podczas biegania wprost niemożliwie się ślini, a ślina z paszczy moczy pysk, uszy, głowę, a czasem nawet pierś. Zachwyceni jej urodą przechodnie, słysząc odpowiedź na pytanie “A gdzie to się piesek tak zmoczył?” nagle są zachwyceni… nieco mniej.

12. Nie lubi jeździć samochodem, ale mimo to upodobała sobie dwa auta. Pierwszym, jest wóz mojego brata, który kojarzy ze świetnymi spacerami w Krakowie, a drugim naszej trenerki Doroty, który pierwszy raz objawił jej… Frolic.

13. Sygnałem do wyjścia na spacer nie jest dla niej sięgnięcie po smycz, czy kręcenie się po przedpokoju, ale moment, w którym jedno z nas zmienia domowy dres na spodnie do ludzi.

14. T. ma zakaz wstępu na pościel. Początkowo nie był on zbyt restrykcyjnie przestrzegany, bo jedynym sposobem, aby pospać trochę dłużej było zaproszenie psa do łóżka. Obecnie zakaz jest egzekwowany w 100%, chociaż tęsknię za wspólnym leżeniem pod kołdrą.

15. Pierwszą podróż pociągiem odbyła na trasie Warszawa - Toruń, a celem wyprawy był toruński konwent fanów fantastyki i RPG Copernicon.

16. Przez kilka miesięcy miała osiem kłów identycznej długości, zupełnie jak rekin. Oporne mleczne zęby zostały w końcu usunięte chirurgicznie. Nie wiem, jak to się stało, ale nie mamy żadnego zdjęcia z tamtego malowniczego okresu!

17. Jest bardzo piękna - w całym swoim psim życiu była tylko na jednej wystawie, na której udało się jej spanikować i uciec z ringu. Mimo to dostała ocenę doskonałą.

18. Jest bardzo piękna - budzi zainteresowanie chyba wszystkich osób, które mijają ją na ulicy, część z nich chce sobie robić z nią zdjęcia.

19. Zwykle, obok ogólnych zachwytów dotyczących urody psa, o wyglądzie T. można usłyszeć dwa komentarze: 1) “Ależ ona się pięknie błyszczy, czym ją Państwo karmicie?” lub 2) “Pani głodzi psa, TOZ na Panią naślę!”. Jeden rudy pies i tyle skrajnych emocji!

20. Gustuje w najtańszych smakołykach o możliwie najbardziej podłym, pozbawionym wartości odżywczych składzie.

21. Chociaż zdążyła już skończyć dwa lata nie wie, co to tarzanie się. Najwyraźniej takie zachowanie jest poniżej jej godności.

22. Nie znosi sprayu, którego P. używa do unieczynniania broni biologicznej, w jaką po każdym treningu zmieniają się jego buty biegowe. Gdy się go używa odwraca głowę i intensywnie się oblizuje, czyli po prostu wysyła sygnały uspokajające.

23. Czasami próbuje się wepchnąć za człowiekiem do toalety. Zawsze mówię jej wtedy: “Piesku, ustaliłyśmy to już dawno temu, są takie rzeczy, które pańcia robi sama”.

24. Wie kiedy spodziewać się znienawidzonej lampy błyskowej i z satysfakcją wykorzystuje to do rujnowania kolejnych zdjęć.

25. Śpi na kanapie. Chyba, że akurat jest jej tam zbyt gorąco.

26. Wszędzie gdzie się pojawia budzi bardzo pozytywne emocje. Wygląda na to, że jestem jedyną osobą, która potrafi się na nią złościć. Tak, P. jest miękki.

27. Jest chyba jedynym psem, którego nie boi się moja mama.

28. Kiedy chce, aby zwrócić na nią uwagę kładzie człowiekowi pysk na kolanach, co jest po prostu niemożliwie urocze.

29. Jeżeli to nie skutkuje, zaczyna stosować bardziej bezpośrednie metody komunikacji w postaci wymuszających uderzeń łapą. P. dzięki temu zwyczajowi dwukrotnie wymieniał szkła w okularach.

30. Gdy ktoś siedzi przy komputerze, lubi położyć się tuż obok - najlepiej, tak, aby każdy, nawet najmniejszy ruch fotela na kółkach powodował uszkodzenia jej bezcennego, psiego ciała. Masochistka?

31. Dobrze znosi naprawdę duże zakresy temperatur, pod warunkiem, że sama może dozować sobie ruch.

32. Burze i pokazy fajerwerków nie robią na niej najmniejszego wrażenia.

33. Za to odkurzacz wydaje się jej co najmniej podejrzanym narzędziem, dlatego na wszelki wypadek wskakuje na kanapę, kiedy ten pojawia się na horyzoncie.

34. Gdyby szczekała mogłaby pracować, jako osiedlowy monitoring, bo bardzo lubi wyglądać przez okno.

35. Ma okropnie silny instynkt łowiecki, a dziecięciem będąc próbowała upolować nisko lecący samolot i księżyc w pełni.

36. Lubi gonić - się z innym psem lub coś. W tym drugim przypadku kompletnie nie rozumie co się dzieje, kiedy to coś przed nią nie ucieka. Raz przestraszyła się stojącej nieruchomowo na trawniku wrony, ostatnio zaś próbowała zachęcać do zabawy ptaka.

37. Wszyscy ludzie, którzy chodzą po świecie to dla niej ukochane ciocie i ulubieni wujkowie, z kolei jej miłość do psów jest mocno ograniczona - będąc na smyczy chętnie przywita się z przedstawicielem swojego gatunku, ale podczas swobodnych spacerów raczej ignoruje czworonogi i biega w swoim świecie.

38. Gdy przestrzaszy się czegoś podczas spaceru przybiega do swojego człowieka i przytula mu się do nóg, co nazywam odruchem "pańcia broń!".

39. Swoją klatkę trakuje, jako źródło jedzenia, o które potrafi się dopominać uderzając łapą w pręty, jednak zrelaksowanie się w niej wciąż pozostaje poza jej zasięgiem.

40. Trudno z nią pójść do weterynarza na zwykły przegląd, bo weterynarz zamiast przeglądać, poświęca czas na wyrażanie zachwytów (serio, serio!).

41. Wychodzi na spacery w bardzo kulturalnych godzinach - jeżeli zrywa nas z łóżka o dziwnej porze, to znaczy, że ten alarm trzeba potraktować naprawdę poważnie, a każda zwłoka grozi biegunkowym wzorem na dywanie w salonie.

42. Jest ukochaną, rozpieszczaną psią jedynaczką. A co!

31 komentarzy:

  1. Ale super :)
    Bardzo lubię takie posty!

    OdpowiedzUsuń
  2. 16! Hańba wam za brak zdjęcia! Co to musiał być za widok! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Absolutnie tak, jak tak w ogóle można :P Chciałabym to zobaczyć :D

      Usuń
    2. Właśnie zastanawialiśmy się, jak to się stało i doszliśmy do wniosku, że to był ten okres, kiedy nie mieliśmy jeszcze lustrzanki, a wakacyjna małpka kompletnie nie radziła sobie ze zdjęciami z bliska. :/

      Usuń
  3. 42! Najlepszy z całej listy! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale tak nie będzie przez całe życie. ;)

      Usuń
  4. Ja też nie rozumiem jak mogłaś zdjęć nie zrobić:) Okropnie mi się spodobała Wasza lista, często takie listy są na odwal się zapchajdziurą - a tu cudnie, przeczytałam jednym tchem! <3 I T. lubię jeszcze bardziej a Audrey Hepburn to najlepsze imię - genialnie pasuje do niej? Jak reszta miotu się nazywała?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cały miot nazywał się od sławnych postaci, nie wymienię z pamięci całej trzynastki, ale wśród dziewczyn na pewno były Anna Karenina (mój drugi typ!), Anna Jantar, Amy Winehouse, a wśród chłopaków Amadeusz Mozart (hm... mogłabym mieć psa o imieniu Mozart!).

      Usuń
  5. serio zmieniacie dres na spodnie jak wychodzicie z psem? Wow, myślałam, że nikt tego nie robi, ja również preferuję spacerowy dres style xD
    G'Iro również gustuje w podłych smakołykach, trafne określenie :p A wyobraź sobie jakbyśmy je na przykład zdechłymi, nadgniłymi rybami nagradzały, to dopiero byłaby praca!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo ja mam różne kategorie dresików: domowe, spacerowe, do ćwiczeń. ;)
      Ach, zdechłe, smrodliwe rybki brzmią pysznościowo.

      Usuń
    2. Dominika pomyka w dresie, ja z reguły w szortach. Zimą spacer w nich odpada. Etc.

      Usuń
  6. hah 40 to samo ;)
    Mimo iż psa strzyżemy to przy każdej wizycie coś mi się nasunąć od weterynarza na temat sierści i ładnej skóry :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zawsze potem jestem na siebie zła, bo łapię się po wyjściu z gabinetu na tym, że zamiast zapytać o konkretne rzeczy, o które miałam zapytać spędziłam wizytę na pogawędce o urodzie mojego psa.

      Usuń
  7. "Sygnałem do wyjścia na spacer nie jest dla niej sięgnięcie po smycz, czy kręcenie się po przedpokoju, ale moment, w którym jedno z nas zmienia domowy dres na spodnie do ludzi." skąd ja to znam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No bo jednak staram się wyglądać na spacerze jak pół kloszarda a nie jak cały kloszard. :P

      Usuń
  8. No i nie dowiedziałam się, jak T. ma na imię! Długie, czyli pewnie... Telekomunikacja? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może "teleporter" lub "telereporter" :)

      Usuń
    2. Imię zostało ujawnione na blogu przy okazji pierwszego konkursu - jeżeli ktoś jest ciekawy, wystarczy tylko przeszukać archiwum. ;)

      Usuń
  9. Hahahah też czekałam na odpowiedź jak ma na imię T !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba sięgnąć do czeluści archiwum bloga. ;)

      Usuń
  10. Świetny post, niektóre punkty pokrywają się z zachowaniem mojej B., na przykład kładzenie pyska na kolanach - gest, któremu ciężko się oprzeć :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się staram opierać, ale T. szybko przechodzi do ataku łapą więc czasem dla własnego bezpieczeństwa nie warto. Na przykład jak się leży rano w łóżku a łapa ląduje na twarzy. :P

      Usuń
  11. Moja sucz również wielbi żarcie śmieciowe - pasztet profi, frolic, parówki. Przypuszczam, że hitem byłoby nagradzanie jej "smakołykami" wygrzebanymi z kociej kuwety, ale do tego się nie posunę.
    To urocze, że "bardzo piękna" zajmuje dwa punkty, mój prywatny futrzak, mimo że ładniutki, nie budzi we mnie takich zachwytów :D (No i jest nadzieja, że doskonała ocena wystawowa mówi, że budowa T. jest bez zarzutu - zarzutów do budowy mojej S. mogę znaleźć z milion).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już się z jej urodą dawno przegryzłam i wbrew pozorom wcale nie zachwycam się nią co chwilę, ale co drugi spacer przypomina mi o niej społeczeństwo - trudno było nie podkreślić tego w zestawieniu.

      Usuń
    2. Miałam kiedyś (za gówniarza) beagla i po uszy miauczenia nad jego cudnością i pchaniem łap przez całe miasto - ja to u Was było za szczeniaka? Kłapciate uszka wywołują w moich okolicach jakiś zbiorowy szał, a jak są doczepione do ładnego psa, to już w ogóle możliwy jest tylko spacer kanałami. S. na szczęście nie powoduje takiego kociokwiku, ale i tak czasem muszę interweniować - ostatnio jakiś babsztyl wołał ją na chama do siebie przez całą wielką łąkę i jeszcze napyszczył na mnie, że z psem się pobawić nie dam, tylko odwołuję. Jak sobie radzisz z ciumkaczami?

      Usuń
    3. Mój pies kocha każdego i wystarczy, że człowiek się do niego uśmiechnie, a już chce się witać. Dlatego przede wszystkim robię z T. dużo samokontroli. Poza tym, wszystko zależy od stanu emocjonalnego T. w danej sytuacji. Jeżeli T. ignoruje cmokaczy (zdarza się) to nagradzam ją, ćwiczę samokontrolę i ogólnie jestem skoncentrowana na psie, nie na ludziach i staram się w trakcie wykonywania ćwiczeń zwiększać od nich dystans, żeby jasno swoją postawą dać im do zrozumienia, że nie życzę sobie kontaktu z moim psem. Jeżeli T. chce się witać i wyrywa do ludzi to zwykle mówię coś w stylu "Proszę zostawić mojego psa w spokoju", odciągam T. i staram się skupić na sobie. Ogólnie, bardziej zajmuję się psem, żeby pokazać mu, jak chcę aby zachowywał się w takich sytuacjach niż ludźmi.

      Usuń
  12. Z Bąblem co prawda mamy na koncie dopiero jedną zimę, ale tak samo jak T. (Terpsychora? Popieram poprzednich komentujących w postulacie ujawnienia imienia! ;)) uwielbia śnieg, ryje w nim nosem, super bawi się w unikanie śnieżek, którymi w niego celuję, nie da się go przywołać do domu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śnieg jest najlepszy, widząc radość mojego psa na jego widok prawie żałuję, że w tym roku nie było prawdziwej zimy.

      Ps. Imienia szukamy w archiwum.

      Usuń
  13. Haha, jak fajnie napisane, trochę na wesoło, fajnego masz psiaka!

    OdpowiedzUsuń

Uwagi? Opinie? Chętnie poznam Twoje zdanie.

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...