Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pies rasowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pies rasowy. Pokaż wszystkie posty

piątek, 30 października 2015

Jak świadomie kupić psa rasowego?

Świadomie kupić psa rasowego - to prawdziwe wyzwanie, szczególnie dla osoby, która na co dzień nie obraca się w światku kynologicznym. Zaryzykowałabym nawet stwierdzenie, że w pełni świadomy zakup pierwszego psa w danej rasie jest praktycznie niemożliwy i dopiero po odchowaniu “pierwszego psiego dziecka” zyskuje się dostateczną orientację potrzebną do tego, aby rzeczywiście móc dokonać przemyślanego wyboru hodowli, krycia i wreszcie - konkretnego szczenięcia. Nie znaczy to jednak, że ktoś, kto nigdy nie był na wystawie czy zawodach, a mimo to marzy o psie rasowym powinien od razu wybić sobie z głowy takie pomysły albo skierować swoje kroki do pierwszej z brzegu hodowli, która akurat ma na stanie śliczne puchate kulki. To, że zadanie jest trudne nie znaczy, iż można poddać się na starcie. Mam nadzieję, że wszystkim tym, którzy chcieliby nabyć rasowe szczenię - nowego członka rodziny - ten krótki poradnik pomoże uporządkować wiedzę i pozwoli szczęśliwie dotrzeć do celu.

piątek, 13 lutego 2015

Ja się nie wstydzę. Ty - powinieneś

Poniższy tekst nie ma na celu zniechęcenia kogokolwiek do adopcji, a zachęcenia do kupowania psów rasowych - to decyzja, którą każdy musi podjąć sam. Ważne, aby pies pochodził ze sprawdzonego źródła.
Tekst ten jest natomiast apelem o mówienie prawdy - szczególnie tej, której nie sposób ująć w proste, chwytliwe frazesy.

***

10 lutego o godzinie 22.00 na fanpage’u schroniska w Korabiewicach - oficjalnej stronie tej instytucji, utrzymującej się ze środków Fundacji Viva! oraz wpłat-darowizn od osób prywatnych - ukazał się tekst, będący swego rodzaju podsumowaniem interwencji, przeprowadzonej w pseudohodowli rodziny R. Tekst zestawiał zalety adopcji z wadami zakupu psa rasowego. Chciałabym móc napisać, że ów artykuł nieopatrznie powielał powszechnie krążące w środowisku mity i stereotypy, wierzę jednak, że osoba będąca pracownikiem lub wolontariuszem w schronisku dla bezdomnych zwierząt powinna wiedzieć lepiej. W związku z tym fakt, że schronisko zdecydowało się na swojej stronie opublikować podobny wpis napawa mnie ogromnym smutkiem. Jest on bowiem przykładem rażącego braku rzetelności i próbą siania niezgody w środowisku miłośników psów - zarówno rasowych, jak i wielorasowych - które dla dobra zwierząt powinno działać razem.

Przemyślana adopcja ze sprawdzonego źródła, tak samo, jak przemyślany zakup psa z dobrej hodowli to odpowiedzialne, życiowe wybory, których nikt nie ma prawa wartościować. Miłość zwierzęcia natomiast nie zależy od tego, czy jego opiekun uiścił opłatę adopcyjną w schronisku, czy też przelał ustaloną kwotę na konto hodowcy. Zależy od człowieka: tego, jaką uda mu się zbudować ze zwierzęciem relację, jak wiele czasu będzie mu poświęcał, jakie skojarzenia ze swoją osobą zbuduje. Takie, czy inne pochodzenie psa nie ma tu nic do rzeczy.

Porównywanie zakupu psa rasowego do zakupu kota w worku obraża wszystkich odpowiedzialnych hodowców, którzy za swój życiowy cel obrali sobie pielęgnowanie najbardziej wartościowych cech w danej rasie. Pies rasowy, a więc rodowodowy, pochodzący od znanych z charakteru oraz przebadanych pod kątem chorób typowych dla danej rasy przodków jest od kota w worku co najmniej daleki. Niestety, pod kątem charakteru zwierzęcia adopcja jest znacznie mniej pewnym rozwiązaniem, a ukrywanie tego faktu z pewnością nie przyczyni się do zmniejszenia bezdomności wśród psów. Przeciwnie, może jedynie zwiększyć liczbę nieudanych adopcji. Jak wiele psów wraca do schronisk, bo ich nowi właściciele są przekonani, że z wdzięczności za uratowanie ze schroniskowej rzeczywistości czworonożny pupil będzie ideałem posłuszeństwa?

Hodowla i pseudohodowla to dwie różne rzeczy, a stawianie pomiędzy nimi znaku równości świadczy albo o niewiedzy albo o próbie celowego wprowadzenia kogoś w błąd. Bezdomność wśród zwierząt zwiększają przede wszystkim osoby, decydujące się na ich nieodpowiedzialne rozmnażanie. Przeciwnicy sterylizacji i kastracji, którzy uważają, że “suka przynajmniej raz w życiu powinna mieć młode”, a wykastrowany pies “będzie nieszczęśliwy”. Właściciele psów w typie rasy, którzy do spółki z sąsiadem decydują się rozmnożyć swoje psy, aby zrobić łatwy biznes. Z pewnością jednak za bezdomność psów nie są odpowiedzialni ludzie, którzy wydają setki tysięcy złotych w pierwszej kolejności na odpowiednie żywienie swoich rasowych psów i najwyższej jakości opiekę weterynaryjną, potem zaś na członkostwo w FCI, rejestrację psów, zrobienie uprawnień hodowlanych, przeglądy miotów, etc.

Więcej nawet, miłośnicy konkretnych ras często starają się działać na rzecz psów w typie lub po prostu psów bezdomnych: ratują je z pseudohodowli, zbierają środki na leczenie, dbają o znalezienie dla nich odpowiednich domów. Wreszcie, organizują zbiórki pieniędzy i darów dla schronisk. Także dla Korabiewic. Wygląda jednak na to, że autor tekstu uważa ich działania i wpłaty za mniej wartościowe. Może w takim razie schronisko powinno przestać je przyjmować?
Nie ukrywam, że cieszy mnie negatywna, a więc po prostu rozsądna, reakcja na tekst.
Nie dam się wpędzić w poczucie wstydu. Bo nie rozumiem, dlaczego miałabym wstydzić się tego, że mam psa rasowego, pochodzącego z wspaniałej hodowli, gdzie zwierzęta obdarza się szacunkiem i miłością, a kandydatów na psich rodziców uważnie sprawdza. Nie, nie wstydzę się tego.

Ty, autorze wpisu, który 10 lutego o godzinie 22.00 ukazał się na fanpage’u schroniska w Korabiewicach - powinieneś się wstydzić. Przypominam Ci, że - odpłatnie bądź nie - pracujesz dla instytucji zaufania publicznego, która utrzymuje się z darowizn, a więc takiej, która powinna kierować się zasadami transparentności i rzetelności. Takie próby wprowadzenia w błąd osób, którym na sercu leży dobro zwierząt są nie tylko naganne i nieuczciwe, ale szkodzą sprawie, o którą starasz się walczyć. Właśnie udało Ci się zniechęcić do siebie i schroniska, na rzecz którego działasz spore grono aktualnych i potencjalnych darczyńców.

Gratuluję.

piątek, 23 stycznia 2015

Każdemu według jego potrzeb

Zupełnie nie planowałam tego tekstu, jednak poczułam się dotknięta zamieszaniem, jakie wywołało zdjęcie seterki irlandzkiej ze szczeniętami opublikowane na fanpage'u Psia mać! Nie kupuj od pseudohodowców. Na tyle, że wczoraj w nocy zamiast spać, siedziałam przed laptopem.

***

Niedawno na fanpage’u inicjatywy Psia mać! Nie kupuj od pseudohodowców rozgorzała zażarta dyskusja na temat rozmnażania psów rasowych. Punktem zapalnym było zdjęcie suki setera irlandzkiego z ogromnym, liczącym aż 19 szczeniąt miotem urodzonym w 2009 roku. Suki, pochodzącej z renomowanej, belgijskiej hodowli, mogącej poszczycić się nie tylko rejestracją FCI, lecz również długoletnią tradycją i doświadczeniem. Patrząc na fotografię kondycji tak szczeniąt, jak i psiej matki nie można było określić inaczej niż “bardzo dobra”. Bez wątpienia stała za tym niewyobrażalna praca hodowcy, który przecież musiał aktywnie uczestniczyć w karmieniu licznego przychówku. Z 19 szczeniąt przeżyło 18, a sukces ów - z pewnością okupiony ogromem wysiłku i wyrzeczeń - zasługuje jedynie na podziw.
Czy suce i szczeniętom na zdjęciach dzieje się krzywda?
Tymczasem zdjęcie zestawiono z plakatem, przedstawiającym sukę do granic możliwości wyeksploatowaną, zmuszoną do urodzenia i odkarmienia miotu w skandalicznych warunkach. Postawienie znaku równości pomiędzy tymi dwiema psimi matkami rozpoczęło wymianę zdań, obracającą się się wokół hodowli zwierząt rasowych, w której udział brały osoby popierające inicjatywę - lubiące stronę Psia mać! na Facebooku. Wydawać by się mogło, że jej uczestnicy to ludzie o dość jednolitych poglądach: takie, którym zależy przede wszystkim na dobrostanie zwierząt, a zatem takie, które szybko i bez problemu dojdą do porozumienia. Nic bardziej mylnego. Byłam przerażona poziomem nienawiści, wylewającej się z komentarzy. Nienawiści, która mimo że w dyskusji nie brałam udziału, była skierowana również pod moim adresem. Wygląda bowiem na to, że teraz posiadanie psa rasowego to zbrodnia, a każdy kto ją popełnił, powinien natychmiast posypać głowę popiołem, oddać wszystkie oszczędności na cele charytatywne (najlepiej - lokalne schronisko), a następnie ruszyć na kolanach do Częstochowy. Czy tak?

Nie!

To, że świat nie jest czarno-biały jest dla mnie oczywiste. Nie potrafię zrozumieć, jak można nie dostrzegać różnicy pomiędzy pseudohodowlą, a hodowlą z prawdziwego zdarzenia. Taką, która nie tylko jest zarejestrowana w ramach struktur FCI, ale przede wszystkim zapewnia zarówno dorosłym psom, jak i szczeniętom doskonałe warunki bytowe oraz opiekę weterynaryjną na najwyższym poziomie. To tak, jakby postawić znak równości pomiędzy znanym i lubianym schroniskiem w Korabiewicach, a pierwszą lepszą gminną umieralnią, której jedynym zadaniem jest pozbywanie się bezdomnych zwierząt - nieważne, w jaki sposób.

Wydawało mi się, że inicjatywa Psia mać! Nie kupuj od pseudohodowców powstała w celu edukowania miłośników psów rasowych, którzy jeszcze nie mają odpowiedniej orientacji w świecie kynologicznym. Pokazania im, czym jest pseudohodowla i jak w odpowiedzialny, świadomy sposób nabyć rasowe, rodowodowe szczenię z pewnego źródła. O tym zresztą zdają się świadczyć informacje zawarte na stronie internetowej psia-mac.pl. Bo przecież posiadanie rasowego zwierzęcia to nic złego - pod warunkiem, że zostało ono wyhodowane w legalny, przemyślany sposób.
Zamiast stanąć w obronie hodowców z prawdziwego zdarzenia administracja jeszcze zaostrza sprawę.
Czy to na pewno hodowcy nie rozumieją idei inicjatywy?

Muszę przyznać, że mam żal do osób zawiadujących facebookową stroną Psia mać! Nie kupuj od pseudohodowców. Chcę wierzyć, że mieli dobre intencje, a zamieszczając felerne zdjęcie nieco zagalopowali się w walce o lepsze jutro. Wątpliwości budzą jednak ich dalsze działania, związane z opisaną sprawą. Nie rozumiem, dlaczego nie ukrócili z każdą chwilą coraz bardziej zaogniającej się dyskusji, której jedynym efektem było antagonizowanie środowiska odpowiedzialnych, świadomych właścicieli psów, a zamiast tego doprowadzili do jeszcze większego zaostrzenia wspomnianej wymiany zdań. Ufam, że zarówno miłośnicy konkretnych ras i hodowcy oraz miłośnicy kundelków mają wspólny cel, a celem tym jest zapobieganie bezdomności psów, ich cierpieniu i bezmyślnemu rozmnażaniu, związanemu z aktualną modą. Aby go realizować jedyni przyjmując czworonoga do swojej rodziny zdecydują się skierować swoje kroki do schroniska, inni zaś do hodowli - takiej prawdziwej.

Każdemu według jego potrzeb.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...