Pokazywanie postów oznaczonych etykietą konkurs. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą konkurs. Pokaż wszystkie posty

piątek, 3 kwietnia 2015

Konkurs "Pies (prawie) doskonały" - ogłoszenie wyników

Wczoraj w nocy dobiegł końca konkurs "Pies (prawie) doskonały". Popularność zabawy przerosła moje najśmielsze oczekiwania - przysłaliście aż 34 wspaniałe zdjęcia, tym samym opowiadając aż 34 ciekawe, często bardzo zabawne szkoleniowe historie. Ta "klęska urodzaju" sprawiła mi ogromną radość. Cieszę się, że aż tyle osób zdecydowało się publicznie opowiedzieć o swoich - mniejszych i większych - problemach z psami. Galerię wszystkich konkursowych prac możecie zobaczyć tutaj.

Niestety, zwycięzca może być tylko jeden. Ogromnie żałuję, że nie jestem w stanie nagrodzić wszystkich i przez to byłam zmuszona do podjęcia decyzji. Wierzcie mi, wybór jednego zdjęcia spośród tylu pięknych, kreatywnych propozycji nie był łatwy. Do ostatniej chwili wahałam się i zmieniałam zdanie. Pomógł P., konstruując pucharową tabelkę z pracami wszystkich uczestników konkursu. Ostatecznie zdecydowałam się palmę pierwszeństwa przyznać Ewie i Kazanowi, którzy zmagają się z lękiem separacyjnym. To bardzo poważny problem, który uderza w psychikę zarówno psa, jak i jego przewodnika. Dla psa oznacza życie w ciągłym strachu, dla człowieka zaś nieustający stres - o dobro zwierzaka i nie tylko. Do tego te przepełnione emocjami oczy Kazana... Nie mogłam się im oprzeć!

Serdecznie gratuluję zwycięskiej parze! Ewo, nie zapomnij sprawdzić maila - w skrzynce już czeka na Ciebie wiadomość w sprawie odbioru nagrody.


photo credit: Kreg Steppe

piątek, 20 marca 2015

Konkurs: "Pies (prawie) doskonały"

Wczoraj na seterowym Facebooku pękła bariera 500 lajków. Trudno mi uwierzyć, że fanpage oraz (mam nadzieję) bloga odwiedza aż tyle osób! W tym miejscu chciałam bardzo podziękować Wam za Wasze wyrażone polubieniami uznanie i wsparcie. To naprawdę szalenie motywuje mnie do rozwijania strony i starań zmierzających ku tworzeniu możliwie najbardziej wartościowych treści. Dziękuję!
T. ma wątpliwości dotyczące modelu życia, jakie prowadzą psie sławy.

Rzecz jasna, z tej okazji na blogu nie może zabraknąć konkursu okolicznościowego. Tym razem mam dla Was wyzwanie fotograficzne, które nie tylko da Wam szansę na zdobycie fajnej nagrody, ale też skłoni do krytycznego spojrzenia na swojego ukochanego psa i wyznania światu całej prawdy o szkoleniowych problemach. Do rzeczy zatem!

***

W Internecie roi się od rozmaitych zdjęć i filmów, prezentujących wspaniałe, świetnie wyszkolone psy, które są prawdziwymi ideałami posłuszeństwa oraz wykonują skomplikowane, widowiskowe sztuczki. Materiałów z takimi czworonogami jest tak wiele, że niektórym z nas zdarza się zapominać o tym, że nie ma psów idealnych, a to, co widzimy w sieci często więcej ma wspólnego z umiejętnym kreowaniem wizerunku, niż z codziennym życiem w towarzystwie danego futrzaka. W związku z tym, za pomocą konkursu chciałabym skłonić Was do pokazania innym szkoleniowych problemów, z jakimi się właśnie borykacie. Twój pies ciągnie na smyczy? Nie zamierza niczego brać do pyska, a widok koziołka do obedience sprawia, że bardziej niż czworonożnego przyjaciela przypomina chodzące nieszczęście? Złapanie frisbee w powietrzu to dla niego czarna magia? Nie załamuj się! Zamiast tego zrób mu zdjęcie, dodaj do niego zabawny podpis wyjaśniający sytuację i wygraj fajną nerkę na psie smakołyki. Dzięki niej na pewno Wasze treningi staną się przyjemniejsze!

Konkurs “Pies (prawie) doskonały”


1. Konkurs trwa od 20 marca do 2 kwietnia 2015 roku. Ogłoszenie wyników najprawdopodobniej będzie miało miejsce 3 kwietnia 2015 roku w formie wpisu na niniejszym blogu.

2. Aby wziąć udział w konkursie należy wysłać maila z tematem "Konkurs" na adres trendzseterem [małpa] gmail [kropka] com, w którym znajdzie się zdjęcie, prezentujące szkoleniowy problem Twojego psa (sztuczkę, która nie do końca wychodzi lub problematyczne zachowanie). Fotografię można krótko opisać, jednak opis nie powinien przekraczać 5 zdań. Praca konkursowa może być kolażem, pod warunkiem, że składa się on z maksymalnie 3 zdjęć, a całość prezentuje jeden problem, a nie całe ich spektrum. Jedna osoba może wysłać tylko jedno zgłoszenie (bez względu na liczbę posiadanych psów).

3. Jednoosobowe jury w postaci D. wybierze najfajniejszą fotografię, biorąc pod uwagę przede wszystkim kreatywność autora, zarówno pod względem kompozycji zdjęcia, jak i podpisu.

4. Zwycięzca w nagrodę otrzyma dowolną, dostępną w sklepie on-line, nerkę autorstwa Joanki Z.

5. Biorąc udział w konkursie wrażasz zgodę na publikację swojej pracy konkursowej wraz z pseudonimem lub imieniem i inicjałem nazwiska na stronie trendzseterem.blogspot.com lub/i na profilu Facebookowym Trend z seterem.

6. Aby wziąć udział w konkursie nie musisz lubić Trendu z seterem na Facebooku, ale jeżeli klikniesz "like" będzie mi bardzo miło.

piątek, 30 stycznia 2015

Obiwarsztaty z Team Spirit: chodzenie przy nodze

Kiedy na Facebooku zobaczyłam, że w weekend 10-11 stycznia klub Team Spirit szykuje warsztaty z technik chodzenia przy nodze oraz zmian pozycji od razu pomyślałam, że takiej okazji przepuścić nie mogę. Z wydarzenia nie wynikało, żeby spotkanie było przeznaczone jedynie dla klubowiczów, a spora liczba chętnych spoza szeregów Team Spirit zachęciła mnie do działania. Natychmiast odezwałam się do prowadzącej, Jagny Nowotarskiej, by zgłosić swój udział.

Początkowo moja radość nie znała granic. Potem, dla kontrastu, wpadłam w panikę. Bo jak to możliwie, żeby mój szalony seter odnalazł się w stadzie obikujących, zakochanych w pracy borderów? Wbrew moim obawom, w zajęciach uczestniczyły nie tylko psy rasy border collie, chociaż i tak mocno rzucałyśmy się w oczy wśród samych przedstawicieli pierwszej grupy FCI. Nie uprzedzajmy jednak faktów i przyjrzyjmy się temu, co działo się jeszcze przed rozpoczęciem imprezy.

Od momentu paniki wobec warsztatów miałam mocno mieszane uczucia. Z jednej strony, byłam świadoma tego, że możliwości koncentracji T. znacznie wzrosły od czasu ostatniej kompromitacji naszej psio-ludzkiej drużyny. Z drugiej natomiast, skupienie jej na mnie podczas pierwszego w życiu pobytu na hali ze sztuczną trawą, wśród innych psów i ludzi, z którymi można się witać w nieskończoność uznałam za zadanie praktycznie niemożliwe do wykonania.

Nie zamierzałam jednak rezygnować, zaczęłam natomiast zastanawiać się, jak mogłabym ułatwić T. stojące przed nią zadanie. Pierwszym krokiem było ponowne odezwanie się do Jagny i sprawdzenie, czy na hali można pojawić się wcześniej, tak aby pies mógł sobie wszystko dokładnie powąchać. Ostatecznie, plan ów, niestety, nie wypalił. Drugą kwestią był dojazd na miejsce. Hala Team Spirit znajduje się na Mokotowie, co w normalnych warunkach oznacza dla nas konieczność spędzenia ok. 30 minut w tramwaju. Bardzo chciałam T. oszczędzić tej przyjemności, wiedząc, że po wyjściu z transportu publicznego ma zwykle wielką ochotę na swobodne bieganie, które, rzecz jasna, na hali nie wchodziło w grę. W tym wypadku rozwiązanie okazało się proste: na warsztaty pojechałyśmy taksówką. Kierowca nie był zbyt szczęśliwy musząc dowieźć nas na miejsce - padało, zatem obie byłyśmy całe mokre. Trochę poburczał, ale w końcu wpuścił nas do samochodu i pognałyśmy w nieznane. Zainteresowanych kwestią wożenia psów taksówkami informuję, że ta była zrzeszona w korporacji Taxi Grosik i trzeba było dopłacić 10 zł za combi (pies podróżował w bagażniku). Ostatnim ułatwieniem było zostawienie w domu P., który początkowo miał towarzyszyć nam w roli fotografa. Doszliśmy do wniosku, że T. będzie się łatwiej skupić, jeżeli nie będzie musiała pilnować, gdzie co chwilę znika jej drugi człowiek. Jak się domyślacie, z tego względu z warsztatów nie mam żadnych zdjęć. O tym, że na zajęcia przyjechałam zaopatrzona w ilość smaków, na której normalny pies zapewne byłby w stanie przepracować kilka miesięcy zapewne nie muszę wspominać.
To tylko zdjęcie poglądowe, na dodatek zrobione post factum. W rzeczywistości było tego dużo więcej!

***

Pierwsza tura warsztatów - chętnych było tak wiele, że podzielono ich na 3 grupy, po półtorej godziny każda - rozpoczynała się o 16. Jako, że Ruda Drużyna trafiła właśnie do pierwszej grupy, na hali byłyśmy około 15.50, T. miała więc parę chwil na pokręcenie się po sztucznej trawie i kilka aż nadto entuzjastycznych niuchnięć.

Warsztaty zaczęły się krótkim wykładem Jagny na temat nauki trudnej sztuki chodzenia przy nodze oraz zaprezentowaniem tej umiejętności w wykonaniu jej suczki BC, Tekli. Chwilę później wszyscy przystąpili do ćwiczeń ze swoimi czworonogami, prowadząca zaś monitorowała pracę poszczególnych zespołów, doradzała, podpowiadała, poprawiała.

Kiedy podeszła do nas po pierwszy T. wpadła w pełen miłości i entuzjazmu amok, który chyba nawet zdołał Jagnę nieco zadziwić. Za jej radą porzuciłam próby ustawienia psa we właściwym miejscu, z łopatką na wysokości mojego kolana, a zamiast tego zaczęłam ćwiczyć z T. samokontrolę z przepychaniem. Nie tylko w miarę szybko zdołała się uspokoić, ale też zaczęła po jakimś czasie zaczęła naprawdę ładnie pracować. Jako, że - podobnie zresztą, jak inne obecne na warsztatach psy - pozycję przy nodze miała utrwalaną w siadzie, zamiast stać uparcie siadała, miałyśmy więc pewien problem z ćwiczeniem tego elementu, świetnie z kolei - ku mojemu zaskoczeniu! - szło jej dostawianie do nogi. Usłyszałam nawet, że bestia szybko łapie, kiedy już uda się jej skoncentrować na zadaniu, ha! Aby jeszcze bardziej dać rudej w kość Jagna zaproponowała mi, żebym została dłużej i poćwiczyła również z drugą grupą. W naszym przypadku ćwiczenia sprowadzały się przede wszystkim do utrwalania właściwej pozycji u psa oraz odpowiedniego miejsca nagradzania u pańci - chodzenia przy nodze w stanie czystym właściwie nie było, ale wcale mnie to nie dziwi. To jeszcze nie ten etap, od bycia prawdziwym obidogiem T. dzielą po prostu lata świetlne. Mimo to - po tym, jak w sumie na hali spędziłyśmy około 2,5 godziny - mózg rudej ostatecznie wyparował uszami.

Muszę przyznać, że jestem z T. całkiem zadowolona. Kiedy już udało się jej skupić, bardzo ładnie pracowała, ignorując zarówno ludzi, jak i inne obecne na hali psy (również te nagradzane zabawką w bardzo entuzjastyczny sposób). Co więcej, gdy miałam okazję przez chwilę poćwiczyć z Teklą, T. dzielnie zniosła powarkiwania borderki, której nie podobało się, że inny pies nagle znalazł się “w ręku” jej przewodniczki. Warsztaty były dla T. przede wszystkim okazją do ćwiczenia koncentrowania się na pracy w ogromnych rozproszeniach, dla mnie natomiast lekcją tego, jak uczyć od zera typowo obedience’owego równania. Trudno mi powiedzieć, czy Ruda Drużyna osiągnie kiedyś ten poziom, z pewnością jednak wszystko, czego się dowiedziałam przyda się nam pod kątem zarówno rally-o, jak i życia codziennego.

***

Dobiegł już końca konkurs "Pasjonująca lektura". Wszystkim uczestnikom jestem niezmiernie wdzięczna za nadesłane odpowiedzi - dzięki nim wiem, jaka tematyka najbardziej Was interesuje. Mam nadzieję, że już niedługo będziecie mogli przeczytać na blogu teksty, o których wspominaliście w swoich konkursowych pracach. Tymczasem jednak, pora ogłosić zwycięzcę. Moje szczere gratulacje oraz nagroda wędrują do... Klaudii i jej czworonożnego przyjaciela imieniem Miloł!
O czym można przeczytać na blogu idealnym? Pytanie to jest bardzo ciekawe, jednakże z przykrością muszę stwierdzić, że nie ma na nie odpowiedzi. Dlaczego? Dlatego, że blog idealny zwyczajnie nie istnieje. Widnieje w czeluściach internetu wiele fantastycznych blogów, którym do ideału bardzo jest blisko, jednakże tego jednego, jedynego nie ma. Jest to jednak paradoksalnie rzecz pozytywna, gdyż coś, co idealne nie jest, ma szansę na nieprzerwany rozwój, dążenie do bycia lepszym, co wydaje mi się dużo bardziej interesujące, niż tworzenie czegoś, czego w żaden sposób nie da się już ulepszyć, poprawić. Rzeczą niewątpliwie fascynującą jest obserwować ów rozwój.

Pytanie postawione na początku skłania jednak do myślenia nad tym, o czym lubimy czytać, co najbardziej w tekstach blogerów sobie cenimy. I na to pytanie z chęcią odpowiem. Największą przyjemność i pożytek mojemu psu przynoszą posty dotyczące tematyki spędzania z nim czasu wolnego. Mam tu na myśli raczej nie same miejsca typu przyjazne psom kawiarnie itd., lecz czynności, jakie możemy z naszym pupilem wykonywać i które urozmaicą nam spacer czy nudne, deszczowe dni. Pomysły na zabawy, ćwiczenia, sztuczki są tym, co przyciąga moją uwagę. najmocniej. Cenię sobie również teksty dotyczące miejsca psa w przestrzeni publicznej, których i u Was nie zabrakło.

Kończąc swą wypowiedź, chciałabym serdecznie podziękować za wszystkie ciekawe, wnoszące coś do mojego i Myszastego Potwora teksty i życzyć weny na kolejny rok, a najlepiej na wiele, wiele lat!

photo credit: newkidfish (Cathy A) via photopin cc

piątek, 16 stycznia 2015

Trend z seterem kończy rok!

Blog Trend z seterem powstał 17 stycznia 2014, zatem jutro minie dokładnie rok od momentu, kiedy na tej stronie pojawił się pierwszy wpis! Muszę przyznać, że wcześniej nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak rozległa jest psia blogosfera. Nie spodziewałam się też, że tak wiele osób będzie zainteresowanych tym, co mam do powiedzenia w kwestii czworonogów. Tymczasem, podczas tego roku blog zdołał rozwinąć się, kilkukrotnie przekraczając moje oczekiwania i zyskując ponad 350 polubień na Facebooku, ponad 30 obserwatorów oraz prawie 40 tysięcy wyświetleń. W tym czasie udało mi się nie tylko utrzymać początkowo zakładaną częstotliwość publikowania wpisów (w każdy piątek), ale nawet ją przekroczyć. Dotychczas pod szyldem Trendu z seterem ukazały się aż 63 teksty! Pozwólcie, że przypomnę te, Waszym zdaniem, najbardziej interesujące.

5 najpopularniejszych tekstów:

  1. 5 mitów o posiadaniu psa
  2. 5 najfajniejszych filmów o psach
  3. P.I.E.S., czy pies?
  4. Otwarcie Wilanów Dog Park
  5. Wybieg dla psów przed Ogrodem Krasińskich

5 najczęściej komentowanych tekstów:

  1. Otwarcie Wilanów Dog Park
  2. Psiknik, czyli pierwsza wyprawa na Białołękę
  3. T., jak Pańcine Załamanie Nerwowe
  4. Psiarna dziura w portfelu
  5. Psiodpowiedzialność
Niezwykle cieszy mnie obecność wpisu P.I.E.S., czy pies? w pierwszym zestawieniu, uważam bowiem, że to najważniejszy tekst, jaki ukazał się na blogu - nie ukrywam, iż chciałabym, aby wraz z drugą częścią dotarł do jak największej liczby osób. Po cichu liczę na to, że walka o zwiększanie świadomości społecznej w kwestii miejsca psów w przestrzeni publicznej sprawi, że kiedyś moje życie stanie się odrobinę łatwiejsze. Na razie zaś jest ono - również dzięki blogowi - znacznie ciekawsze niż niegdyś. Prowadzenie Trendu z seterem sprawiło, że poznałam trochę ciekawych, zapsionych ludzi i głębiej weszłam w świat kynologii. Blog okazał się także doskonałym narzędziem motywującym do spędzenia czasu z T. w interesujący sposób - podejmowania nowych aktywności, zwiedzania ciekawych miejsc i podróżowania po mieście. Tak trzymać!

Jaka przyszłość czeka Trend z seterem? Co przyniesie nam 2015 rok? Mam nadzieję, że mnóstwo pozytywnych, ekscytujących wydarzeń. W tej chwili jednak, zamiast patrzeć w przyszłość, chciałabym spojrzeć w przeszłość i podziękować wszystkim Czytelnikom, którzy przez cały długi rok byli z nami, ciesząc się z naszych sukcesów i łącząc w bólu, kiedy upadałyśmy. Dziękuję! I mam nadzieję, że zostaniecie z nami co najmniej przez kolejny rok!

By uczcić tę dla mnie niezmiernie ważna datę przygotowałam mały konkurs. Liczę na to, że będziecie się dobrze bawić i jednocześnie podpowiecie mi, w jakim kierunku powinnam rozwijać bloga.


Konkurs “Pasjonująca lektura”


1. Konkurs trwa od 16 do 28 stycznia 2015 roku.

2. Aby wziąć udział w konkursie należy wysłać maila z tematem “Konkurs” na adres trendzseterem [małpa] gmail [kropka] com, w którym napiszesz o czym, Twoim zdaniem, można przeczytać na idealnym blogu o psiej tematyce.

3. Jury w składzie D. oraz P. wybierze najciekawszą propozycję. Pamiętaj, liczy się inwencja twórcza!

4. Zwycięzca otrzyma w nagrodę książkę Turid Rugaas “Sygnały uspokajające” oraz trofeum w postaci ringówki, w której T. zaliczyła swój wystawowy debiut! To nie byle jaki gadżet - skórzana ringówka zdecydowanie przyniosła nam szczęście, bo mimo braku wystawowego obycia T. otrzymała ocenę doskonałą.

5. Biorąc udział w konkursie wrażasz zgodę na publikację swojej odpowiedzi konkursowej wraz z pseudonimem lub imieniem i inicjałem nazwiska na stronie trendzseterem.blogspot.com lub/i na profilu Facebookowym Trend z seterem.

6. Aby wziąć udział w konkursie nie musisz lubić Trendu z seterem na Facebooku, ale jeżeli klikniesz like będzie mi bardzo miło.

photo credit: smcgee via photopin cc

sobota, 23 sierpnia 2014

Konkurs "Jak i dlaczego tak?" - ogłoszenie wyników

Konkurs “Jak i dlaczego tak?” dobiegł już końca. Przysłaliście aż 12 bardzo ciekawych propozycji, a lektura konkursowych wiadomości sprawiła mi ogromną przyjemność i dostarczyła wielu inspiracji na przyszłość. Niestety, zwycięzca może być tylko jeden. Na razie do Emilii Kuli wędrują jedynie serdeczne gratulacje, już wkrótce jednak dołączy do nich nagroda (sprawdź, proszę, maila). Emilia zaproponowała dla T. imię Tea (ang. herbata), a moje serce kompletnie podbiła fantastycznym uzasadnieniem, które jest nie tylko zabawne, ale pokazuje prawdziwe życie w towarzystwie setera. Autorce zwycięskiej pracy raz jeszcze gratuluję poczucia humoru i pomysłowości, a Was zapraszam do lektury.

Z mojego punktu widzenia, seterka T. to Tea (ang. herbata). Dlaczego akurat takie skojarzenie? Głównym sprawcą (albo sprawczynią) tego pomysłu jest sierść T., a raczej jej kolor. Niesamowicie intensywny mahoń, który odnaleźć można również w porządnie zaparzonej herbacie. Po dłuższej refleksji, zauważam jednak znacznie więcej podobieństw seterki T. do owego napoju! Pierwsze skojarzenie z herbatą? Właściwości grzewcze, z których to chętnie korzystamy zimą lub późną jesienią. Czyż setery nie mają podobnych właściwości? Czy zimowego ranka, kiedy jest zbyt zimno, by wyjść z łóżka i zaparzyć rozgrzewającą herbatkę może być coś lepszego niż ciepluchny seterkowy termofor grzejący, np. stopy? Wizja niemal idealna, jednak znając przebiegłość seterów, miejsce na końcu oraz rogu łóżka nie zadowoliłoby ich w zupełności. Moglibyśmy się ich spodziewać natomiast na poduszce, która to w ich mniemaniu byłaby o wiele bardziej godnym miejscem dla seterowskiej arystokracji. No, ale ja tu o zimie, a za oknem upalne lato. Nic straconego, bo letnie uzasadnienie również się znajdzie. Chyba każdy słyszał o przebojowej mrożonej herbacie, która bywa niezastąpiona w upalne dni. Zupełnie, jak seter! Kiedy żar leje się z nieba, a człowieczy przyjaciel setera pozwala mu zmoczyć swą mahoniową sierść w pobliskiej wodzie w celu schłodzenia, wdzięczny seter - świadomy swych właściwości chłodzących po szybkim moczeniu futra, wybiega niczym rozpędzona Honda CBR, pędzi w kierunku swojego człowieka, by po chwili przelać zgromadzoną na swym mahoniowym swetrze zawartość stawu lub jeziorka na swoje pańciostwo. Efekt chłodzenia natychmiastowy.
Ok, powiedzieliśmy sobie o właściwościach grzewczych i chłodzących zarówno herbaty, jak i setera, ale co z właściwościami leczniczymi? O takich własnościach względem herbaty każdy słyszał, ale jak takie właściwości mają się do seterów? Daleko szukać nie trzeba, wystarczy spojrzeć na roześmiany pysk setera o najsilniejszych właściwościach antydepresyjnych.

Teraz zastanawiacie się pewnie, jak naprawdę brzmi domowe imię T. Wkrótce - w mniej lub bardziej zawoalowany sposób - ujawnię tę tajemnicę, tymczasem jednak umykam do łóżka, po wakacjach wszak trzeba nieco odpocząć.
photo credit: EduardoEquis via photopin cc

piątek, 25 lipca 2014

Konkurs: "Jak i dlaczego tak?"

Jakiś czas temu profil Trendu z seterem osiągnął na Facebooku 100 lajków. Chcąc uczcić ów wiekopomny (a jakże!) moment postanowiłam zorganizować konkurs okolicznościowy o tyleż wdzięcznym, co nic nie mówiącym tytule “Jak i dlaczego tak?”. O co właściwie chodzi? Spieszę z wyjaśnieniami.
Zastanawialiście się kiedyś, jak brzmi domowe imię T.? Przecież za tą jedną literką muszą iść kolejne, układające się w jakieś konkretne słowo. Może T. to Tekla? Albo Tamara lub Tola? Jeśli macie swoje typy, konkurs to świetna okazja, aby się nimi podzielić i przy okazji zyskać szansę wygrania dla swojego psiaka uprzęży pasowej Julius K9, której recenzję mogliście przeczytać tutaj.

Konkurs “Jak i dlaczego tak?”


1. Konkurs trwa od 25 lipca do 22 sierpnia 2014 (cztery tygodnie).

2. Aby wziąć udział w konkursie należy wysłać maila z tematem “Konkurs” na adres trendzseterem [małpa] gmail [kropka] com, w którym znajdzie się propozycja domowego imienia T. oraz uzasadnienia dlaczego właśnie takie, a inne imię zostało psu nadane.
Przykładowa odpowiedź konkursowa: T. to Tola, ponieważ pańcia dziecięciem będąc ogromnie lubiła “Bolka i Lolka”.

3. Jury w składzie D. oraz P. wybierze najzabawniejsze uzasadnienie. Zgodność zaproponowanego imienia z rzeczywistością nie ma znaczenia. Liczą się humor i inwencja twórcza!

4. Zwycięzca otrzyma uprząż pasową Julius K9 w dowolnym rozmiarze i kolorze, z tych, które są dostępne w sklepie p1es.pl. W celu ustalenia danych odbiorcy, rozmiaru oraz koloru szelek i adresu przesyłki skontaktuję się ze zwycięzcą drogą mailową.

5. Biorąc udział w konkursie wrażasz zgodę na publikację swojej odpowiedzi konkursowej wraz z pseudonimem lub imieniem i inicjałem nazwiska na stronie trendzseterem.blogspot.com lub/i na profilu Facebookowym Trend z seterem.

6. Aby wziąć udział w konkursie nie musisz lubić Trendu z seterem na Facebooku, ale jeżeli klikniesz like będzie mi bardzo miło.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...