Dla opiekuna, który ze swoim czworonogiem mieszka w wielkim mieście codzienne zapewnienie psu odpowiedniej dawki ruchu to prawdziwe wyzwanie. Szczególnie, jeżeli człowiek ów chce postępować zgodnie z obowiązującymi przepisami. W stolicy kwestie psich spacerów i możliwości zwolnienia czworonoga ze smyczy określa Regulamin utrzymania porządku i czystości na terenie miasta stołecznego Warszawy. Niestety, dokument jest dość nieprecyzyjny, co sprawia, że raz Straż Miejska lub Policja mogą przykręcić psiarzom śrubę, a innym razem odpuścić. Przez to spacery, gdy pies biega bez smyczy zamiast dawać przyjemność stają się dla właściciela zwierzęcia źródłem stresu i niepewności. W zmianę sytuacji prawnej właścicieli psów i ich ulubieńców zaangażowała się Marta - mieszkanka warszawskiej dzielnicy Wola oraz opiekunka psa rasy border collie. Marta nie tylko zgodziła się poświęcić swój czas na rozmowę ze mną, ale też wciągnęła mnie w walkę o lepsze jutro warszawskich psów.
***
D.: Jak to się stało, że zdecydowałaś się zacząć działać na rzecz zmiany przepisów określających możliwość (a częściej jej brak) zwolnienia psa ze smyczy w mieście?
M.: Jak zawsze zadziałał przypadek. W październiku 2014 roku zaadoptowałam psa rasy border collie ze schroniska w Środzie Wielkopolskiej po śmierci mojej suni Pilvi, również BC. Znam tę rasę bardzo dobrze: jest to już trzeci taki pies w moim życiu. Border collie to psy pracujące, które wymagają dużej ilości ruchu i pracy, a nie tylko wychodzenia na smyczy w celu załatwienia swoich potrzeb fizjologicznych. Wyprowadzam Emila na skwer Gorzechowskiego w dzielnica Wola. W jednym z wieżowców tuż obok mieszka pani, która notorycznie przegania psiarzy twierdząc, iż teren skweru jest prywatną własnością. Przeganianie słowne nie dało rezultatów, więc pani zaczęła wzywać Straż Miejską, informując, że psy biegają bez smyczy. Na jedno z wezwań Straż Miejska wysłała funkcjonariuszy, którzy zapowiedzieli, że będą „lepić” mandaty…
D.: Wiem, że na skwerze Gorzechowskiego wiele osób pozwala swoim psom biegać swobodnie, a wieczorami odbywają się tam spotkania okolicznych psiarzy, które do tej pory nikomu nie zawadzały. Mimo to zostałaś ukarana mandatem za to, że Twój pies biegał po tym terenie bez smyczy?
M.: Tak, chociaż to nieco bardziej złożona historia. Po zapowiedzi SM bardzo dokładnie zapoznałam się z treścią uchwały regulującej kwestie zwalniania psa ze smyczy w Warszawie. Wychodząc na spacer z Emilem zawsze zabierałam ze sobą wydruk, w którym podkreśliłam najważniejsze ustępy. 18 czerwca puściłam psa na skwerze ze smyczą i rzucałam mu gumową zabawkę. Emil jest zafiksowany na aportowanie i biegał za nią z przypiętą smyczą, którą wlókł za sobą po ziemi. Takie rozwiązanie mi przyszło mi do głowy po zapoznaniu się z przepisami, które mówią, że “Dopuszcza się zwolnienia psa ze smyczy jedynie w miejscach mało uczęszczanych przez ludzi [...] pod warunkiem zapewnienia przez właściciela lub opiekuna pełnej kontroli zachowania psa”. W dniu zdarzenia funkcjonariusze SM podeszli do mnie i od razu stwierdzili, że pies jest bez smyczy, po czym pouczyli mnie, iż moim obowiązkiem jest wyprowadzanie psa na smyczy, bez innej alternatywy. Wskazałam wtedy, że mój pies jest cały czas na smyczy (co jeszcze bardziej pozwala kontrolować psa).
D.: Nie udało Ci się jednak wywinąć tym wybiegiem?
D.: Nie udało Ci się jednak wywinąć tym wybiegiem?
M.: Nie. Aby nie wdawać się w zbędne dyskusje poprosiłam strażników, aby wskazali mi w zapisie uchwały który punkt konkretnie złamałam. Skwer Gorzechowskiego jest przestrzenią o dużej powierzchni z trawą i drzewami. W chwili zatrzymania nie było wokół nas żadnych przechodniów - mogłoby się wydawać, że to idealny moment na swobodny spacer!
D.: Co mieli na ten temat do powiedzenia funkcjonariusze Straży Miejskiej?
M.: Panowie stwierdzili po prostu, że mieli wezwanie, dotyczące psów biegających bez smyczy i muszą wystawić mandat. Pies mimo że jest puszczony ze smyczą nie może biegać po tym skwerze, bo na skwerach nie można spuszczać psów.
W trakcie zajścia gromadzili się wokół nas inni właściciele psów, którzy brali czynny udział w dyskusji. Na pytanie jednej z pań “Dlaczego na Polu Mokotowskim psy mogą biegać bez smyczy, a tu nie?”, strażnik odpowiedział, że tam są pola, a tu skwer, tam Mokotów, a tu Wola. Najwyraźniej interpretacja uchwały przez Straż Miejską zależy od dzielnicy.
D.: Czyli w zależności od tego, w której części Warszawy przebywam puszczając psa ze smyczy łamię prawo lub nie, chociaż obowiązujące przepisy teoretycznie są wszędzie takie same?
M.: Dokładnie. Oczywiście, oświadczyłam, że nie zgadzam się z tym stwierdzeniem. Więcej nawet, świadomie powiedziałam, że chcę iść z tą sprawą do sądu, by zwrócić uwagę na skalę problemu i wyjaśnić zapis uchwały, który w moim rozumieniu zabezpiecza w 100% tylko część obywateli, która nie posiada zwierząt, a psiarze są pozostawieni na łasce i niełasce Straży Miejskiej. SM została utworzona by służy, pomagać, rozumieć potrzeby mieszkańców tego pięknego miasta, a nie widzieć w każdym obywatelu potencjalnego mandatobiorcę. Przede wszystkim jednak istotne jest to, że właściwie nie mamy żadnej możliwości zapewnienia psom odpowiedniej dawki ruchu. Wtedy zaczęłam szukać w Internecie opisów innych zajść tego typu. W ten sposób trafiłam na Twojego bloga i opisy terenów spacerowych na Woli…
D.: A potem, po wymianie kilku maili i telefonów wylądowałyśmy razem na spotkaniu z wiceprezydentem Warszawy, panem Michałem Olszewskim. Jak udało Ci się zainteresować tą, wydawałoby się, błahą sprawą, kogoś na takim ważnym stanowisku?
M.: Po prostu napisałam do pana Michała Olszewskiego pismo w celu omówienia krzywdzącego psiarzy zapisu w uchwale. Spotkanie odbyło się dnia 7 lipca. Razem przestawiłyśmy swój punkt widzenia, mając na uwadze poszanowanie praw zarówno osób niemających zwierząt, jak i posiadaczy psów. Można podsumować je w dwóch punktach:
1. Sformułowanie „miejsce mało uczęszczane” daje niezwykle szerokie pole do interpretacji. Co to znaczy “miejsce mało uczęszczane przez ludzi”? 3 osoby dziennie, 10, 100? O której godzinie? A jak rano jest pusto, a wieczorem tłoczno? A w zimie czy w czasie deszczu?
2. Czym właściwie jest kontrola? Smycz, komenda słowna? Pies nieodwoływalny zwolniony ze smyczy z pewnością nie znajduje się pod kontrolą właściciela, ale pies odpowiednio ułożony, karny nie potrzebuje smyczy.
D.: Krótko mówiąc, uchwała jest tak nieprecyzyjna i pozostawia tak szerokie pole do interpretacji funkcjonariuszom Straży Miejskiej, że aby nie narażać się na kary pieniężne należałoby nigdy nie pozwalać psu na swobodne bieganie bez smyczy. A to, nie ma co się oszukiwać, ogromny problem dla przedstawicieli ras z dużą potrzebą ruchu.
M.: Właśnie. Na szczęście, pan prezydent był bardzo otwarty na nasze argumenty. Zdaniem pana Olszewskiego oraz towarzyszących mu osób z BOŚ-u zapis w uchwale ewidentnie pozwala w sytuacjach niezagrażających otoczeniu ani ludziom spuścić psa pod pełną kontrolą właściciela ze smyczy na „otwartej przestrzeni”. Ustalono także, iż będą przeprowadzane szkolenia w Straży Miejskiej, aby funkcjonariusze właściwie oceniali skalę zagrożenia i mandaty wypisywali wtedy, kiedy pies bez smyczy rzeczywiście stwarza niebezpieczeństwo. Mamy również przesłać propozycję tego, jak według nas powinien wyglądać zapis w uchwale na ręce pani Grażyny Sienkiewicz z BOŚ.
D.: Szkoda, że ewentualnych zmian w uchwale można spodziewać się nie wcześniej niż w 2016 roku.
M.: Niestety, rada miasta wcześniej nie będzie obradować w tej sprawie. To wcale nie oznacza, że nie mamy nic do zrobienia w kwestii swobodnych spacerów! Obecnie zasięgam u wielu prawników opinii na temat nieprecyzyjnego zapisu uchwały w celu przedstawienia ich panu prezydentowi.
D.: Miejmy nadzieję, że dzięki temu rok 2016 będzie rokiem zmian na lepsze. Dziękuję Ci za rozmowę!
***
W stolicy obowiązki właścicieli psów tak względem czworonogów, jak i innych mieszkańców miasta reguluje Uchwała Rady m.st. Warszawy z dnia 17 stycznia 2013 r. w sprawie uchwalenia Regulaminu utrzymania czystości i porządku na terenie m. st. Warszawy. Niestety, brak precyzji w przepisach sprawia, że opiekunowie psów tak naprawdę nie wiedzą, kiedy mogą zgodnie z prawem zwolnić je ze smyczy, a kiedy nie. To w połączeniu z niedostateczną liczbą wybiegów dla psów sprawia, że trudno jest zapewnić czworonogowi odpowiednią dawkę ruchu. Czy w związku z tym Waszym zdaniem Regulamin utrzymania czystości i porządku powinien ulec zmianie? Jeżeli tak, jak dokładnie powinny brzmieć kontrowersyjne zapisy? Jak wygląda możliwość legalnego zwolnienia psa ze smyczy w Waszych miastach?
photo credit: prywatne archiwum Marty








.jpg)
.jpg)






















