Nadszedł czas na drugą (pierwszą znajdziecie
tutaj), bardziej rozbudowaną, bo dotyczącą parków część zestawienia, opisującego tereny zielone warszawskiej dzielnicy Wola. Na Woli znajduje się 6 parków oraz XIX-wieczny Ogród Ulricha, co daje w sumie 7 obiektów, z których większość w zasadzie stłoczona jest w jednym miejscu. Ich lokalizacje można odnaleźć na
mapie inwestycyjnej dzielnicy Wola.
Parki
Pies spaceruje wyłącznie na smyczy
Osobom przebywającym na terenie skweru zabrania się w szczególności:
[...]
4. Prowadzenia psów bez zachowania zwykłych lub nakazanych środków ostrożności. Psy powinny być wyprowadzane na smyczy, a zwierzęta agresywne lub mogące stanowić zagrożenie dla otoczenia, również w kagańcach i pod opieką osób dorosłych, które zapewnią sprawowanie nad nimi kontroli.
Lasek na Kole to ogromny zielony teren - ma aż 44 hektary. Mieści się pomiędzy alejami Obrońców Grodna i Prymasa Tysiąclecia. Nie ma w nim żadnych dodatkowych atrakcji - tylko spokój, cisza i leśne ścieżki, wzdłuż których rozmieszczono niezbyt gęsto ławki oraz kosze na śmieci. Teoretycznie na terenie leśnym psy powinny poruszać się wyłącznie na smyczy, zauważyłam jednak, że mało kto tego przepisu przestrzega. Przeciwnie, większość opiekunów puszcza wolno swoich pupili natychmiast po przekroczeniu granicy lasu. O zasadności takiego zachowania można by długo dyskutować, muszę jednak przyznać, że nie do końca mnie ono dziwi. Do Lasku na Kole nie przychodzą raczej matki małymi dziećmi, nie ma w nim bowiem żadnego placu zabaw, a monotonny spacer po ubitej ścieżce dla mało którego dziecka będzie atrakcją. Z tego powodu obiekt ów wydaje się świetnym miejscem na wybieganie psa. Trzeba natomiast mieć się na baczności, gdyż przez sam środek terenu biegną jak najbardziej używane tory kolejowe - stali bywalcy przyzwyczaili się już do swobodnego przekraczania ich w niedozwolonych miejscach, osobiście jednak nie polecam takich partyzanckich metod. Lepiej trzymać się ścieżek.


Park im. księcia Janusza niewielki teren zielony, który w zasadzie bezpośrednio sąsiaduje ze wspomnianym wcześniej Laskiem na Kole. Znajdują się w nim piaskownica, wyjątkowo rozbudowany plac zabaw i sporo ławek, które zwykle okupują matki z wózkami, osoby starsze, a także lokalni miłośnicy piwa pod chmurką. O popularności parku doskonale, acz negatywnie świadczy liczba petów i kapsli od butelek porozrzucanych na ziemi w okolicy ławek, szczególnie tych bliżej Obozowej. Na szczęście, część parku oddalona od ulicy, a przylegająca do Lasku na Kole jest znacznie czystsza, a także mniej zagospodarowana. Ławki znajdują się w większym oddaniu od siebie, alejki są wąskie i niewybetonowane, a trawniki rozległe i w miarę równe. Taka okolica zdecydowanie sprzyja treningom.
Park Moczydło, znany również, jako Górka Moczydłowska, znajduje się pomiędzy ulicami Górczewską, Prymasa Tysiąclecia, Czorsztyńską i Deotymy. To aż 20 hektarów zieleni, które zagospodarowano w różnorodny sposób: w parku mieszczą się plac zabaw dla dzieci, siłownia na świeżym powietrzu, stawy rybne oraz rozległe trawniki. To bardzo różnorodne miejsce, w którym każdy znajdzie dla siebie ciekawy sposób spędzania wolnego czasu - oczywiście, poza psami, te bowiem mogą przebywać na terenie parku jedynie na smyczy (a egzemplarze agresywne również w kagańcu). Czy słusznie? To kwestia dyskusyjna. W przypadku czworonogów nie do końca zdyscyplinowanych, obdarzonych silnym instynktem myśliwskim zwolnienie ze smyczy w pobliżu zbiorników wodnych to rzeczywiście kiepski pomysł - w okolicy stawów jest mnóstwo kaczek i mew, ich brzegi zaś często i gęsto obsiadają wędkarze. Pies w łowieckim amoku mógłby, łagodnie rzecz ujmując, napsuć ludziom nieco krwi, a ptaki mocno zestresować. Uważam jednak, że nic nie powinno stać na przeszkodzie przed spuszczeniem psa ze smyczy na którymś z rozległych trawników, położonych bliżej obrzeży parku od strony ulicy Deotymy lub na samej Górce Moczydłowskiej. Od części ze stawami są one oddzielone wysokim żywopłotem oraz drzewami, tak, że zajęty zabawą pies nawet nie zauważy, iż gdzieś dalej mógłby spotkać ptactwo, na które można zapolować. Warto zaznaczyć, że tamtejsi psiarze doskonale zdają sobie z tego sprawę i w pobliżu wody istotnie prowadzą swoich pupili na smyczach.
Park im. generała Józefa Sowińskiego mniejszy, ale za to ogrodzony teren, na którym znajduje się sporo przeznaczonych dla ludzi atrakcji: amfiteatr, gdzie odbywają się koncerty, boisko do gry w koszykówkę, ogrodzony plac zabaw oraz piaskownica. Poza tym, rzecz jasna, znajdziemy tu sporo całkiem dużych trawników, po których pies mógłby swobodnie pobiegać, gdyby nie obowiązujący na terenie obiektu zakaz. Zieleń parkowa jest zadbana i uporządkowana, więc spuszczenie psa ze smyczy w okresie kwitnienia kwiatów może nie być najlepszym pomysłem, jestem jednak pewna, że bawiące się czworonogi nikomu nie przeszkadzałyby zimą. Szkoda, że z przeznaczonych dla dzieci atrakcji jedynie plac zabaw posiada własne ogrodzenie. Wydaje mi się, że postawienie niewielkiego płotu również wokół piaskownicy i boisk znacznie ułatwiłoby pokojowe funkcjonowanie obok siebie psiarzy i osób pragnących wypoczywać w parku bez towarzystwa czworonogów.

Park Szymańskiego mieści się w sąsiedztwie wspomnianego wyżej parku Sowińskiego, między ulicami Górczewską i Wolską. To bardzo interesujący obiekt, a przy tym naprawdę duży - jego teren to aż 22 hektary. Wielkość parku pozwoliła zagospodarować go w interesujący, a przy tym przemyślany sposób. Mamy więc sztuczką rzekę, fontanny i urocze, czerwone mosty. Mamy osobne ścieżki dla rowerzystów i rolkarzy oraz przestronne chodniki. Mamy ogrodzone place zabaw dla dzieci. Mamy też ujęcia wody pitnej (!), z której mogą skorzystać wszyscy spragnieni po wysiłku fizycznym lub zabawie. Wreszcie zaś, gdzieś w centrum tego wszystkiego, mamy ogromny, płaski trawnik, który samą swoją obecnością zachęca do spuszczenia psa ze smyczy i zorganizowania treningu frisbee - czego, oczywiście, zgodnie z przepisami nie można zrobić.
Park powstańców Warszawy niewielki teren zielony o powierzchni 8 hektarów, mieszczący się w okolicy cmentarzy Wolskiego i Powstańców Warszawy. Ładna centralna aleja prowadząca do pomnika “Polegli - Niepokonani” Gustawa Zmeły nieco kontrastuje z pozostałymi, raczej “nieuczesanymi” częściami parku (aktualnie trwają w nim jednak prace rewitalizacyjne). Na rozległym trawniku od strony ulicy Wolskiej znajduje się siłownia na świeżym powietrzu oraz sporo wolnej przestrzeni, w sam raz, aby wybiegać psa. Park nie jest ogrodzony, więc (poza tym, że niezgodne z regulaminem) spuszczenie ze smyczy czworonoga zainteresowanego samochodami, czy tramwajami może nie być najlepszym pomysłem. Jednak psy odpowiednio wychowane, czy po prostu skoncentrowane na swoim przewodniku lub piłce mogą świetnie się tam bawić, raczej nikomu nie wadząc.


Przykre jest to, że chociaż regulamin
nie zakazuje czworonogom wstępu na teren wyżej wymienionych parków to w
żadnym z nich nie widziałam koszy na psie odchody, czy też psich stacji, które można napotkać idąc wzdłuż Parku Krasińskich na tamtejszy
wybieg.
Pies zostaje przed bramą
Ogrody Ulricha to specyficzny obiekt, historyczna spuścizna po
założonym w 1805 roku gospodarstwie ogrodniczym. Ów niewielki teren mieści się tuż przy centrum handlowym Wola Park. Jak głosi regulamin
umieszczony na tablicy przy bramie, większość znajdujących się w tym
parku drzew to pomniki przyrody, a on sam podlega ochronie Wojewódzkiego
Konserwatora Zabytków. Podczas wizyty w ogrodzie należy przestrzegać
szeregu zakazów, a brak możliwość odwiedzenia go z psem to tylko jeden z
nich. Zabronione jest też, między innymi, wchodzenie na trawniki, czy
wyjeżdżanie na teren parku rowerami - w ogrodzie można doprawdy poczuć
się jak w muzeum. Biorąc pod uwagę, jak wielu (niestety!) jest
nieodpowiedzialnych właścicieli psów, wierzę, że zakaz odwiedzania parku
w towarzystwie czworonogów jest uzasadniony i rzeczywiście obecność
psów mogłaby przysłużyć się zniszczeniu na przykład rosnących tam wiosną
kwiatów, czy destrukcji objaśniających nazwy roślin tabliczek. Zresztą, park jest na tak mały, że nie jestem pewna, czy w
ogóle nadaje się na spacery z przedstawicielem rasy większej niż
miniaturowa, więc z psiej perspektywy nie jest to szczególna strata.


Jak pewnie zdążyliście zauważyć, w parkach na Woli psów i ich przewodników nie wita się z otwartymi ramionami. Owszem, właściciele czworonogów mogą odwiedzać je wraz pupilami, jednak korzystanie z uroków miejskiej zieleni mają utrudnione ze względu na restrykcyjne regulaminy. Co z tego wynika i jak moglibyśmy zmienić tę sytuację? O tym będę pisała za tydzień, w kolejnej części cyklu.